Wolne Tory – wizja Front Architects

21 marca 2014 Artykuły

Pomysł władz miejskich, aby zaprosić każdego mieszkańca Poznania do wyrażenia swojej opinii jak zagospodarować teren Wolnych Torów wydaje się świetny.

Być może stanie się to trwałą zasadą. Poznań potrzebuje przecież takiego szerokiego spojrzenia na wiele innych zaniedbanych, czy nieco zapomnianych, a niezmiernie ważnych terenów, wymieńmy choćby północną część Ostrowa Tumskiego, tereny HCP, Stare Zoo, rejon św. Wawrzyńca, Powogaz/Wiepofama/Goplana, tereny ogródków działkowych (wszystkich, bez wyjątku), Nieszawska, Komandoria/Polmos, forty itd. itd.

O ile z zebraniem setek czy może tysięcy wypowiedzi nie będzie żadnego problemu, to już przefiltrowanie ich, skategoryzowanie, wyciągnięcie wniosków będzie stanowiło już pewną trudność. W tej analitycznej sieci rajcy łatwo wyłowią „grube ryby”, czyli podstawowe i narzucające się pomysły, jakimi funkcjami zagospodarować tę przestrzeń, trudniej zaś będzie złapać „małe rybki”, a więc wszelkie małe, niemal niewidoczne uwagi, może i perełki, które mogą stanowić o odmienności i tożsamości nowej dzielnicy.

miejsca, gdzie wieje wiatr

Nowej dzielnicy? Czy na pewno? Patrząc wyłącznie na mapę łatwo zauważyć, że teren Wolnych Torów położony jest na granicy dzielnicy mieszkaniowej Wilda, a od reszty miasta oddzielony jest torowiskami PKP. Nietrudno ulec pokusie, aby nowe przedsięwzięcie stało się wyrazem ambicji miasta, kraju nawet, na miarę możliwości jakie dają architektura i technologie XXI wieku. Takie myślenie wciąż pojawia się w mediach, kiedy raz po raz przedstawiane są pomysły, wizualizacje jak teren ten zagospodarować. Widzimy tam nowoczesne biurowce, stal i szkło – wciąż ten sam sen urbanistów i architektów, sen z „Przedwiośnia” Żeromskiego, który chce się ucieleśnić. Widzimy małe paryskie La Defense czy berlińskie Potsdamer Platz.

I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie… brak refleksji.

Choć nowe dzielnice ze wspomnianych miast to dzieła wybitnej myśli architektonicznej, to urbanistycznej niekoniecznie. W użytkowaniu okazuje się, że paryżanie w La Defense owszem, pracują, ale wolny czas wolą spędzać gdzie indziej, w centrum, gdzie świat architektury jest przemieszany historią . Nowy Berlin stanowi nie lada kąsek dla przeciętnego turysty, niestety przez totalność swojej nowoczesnej stylistyki, duże przestrzenie, staje się nieprzyjemnym miejscem do mieszkania, miejscem, któremu brakuje tajemnicy, Genius loci.

La Defance
Dzielnica La Defense w Paryżu / Źródło: up.load.wikimedia.org

Oba przykłady, choć oczywiście można wymieniać więcej, to miejsca krytykowane za swoje odhumanizowanie, przeskalowanie albo też miejsca, ujmując lapidarniej, gdzie wieje wiatr.

I o to właśnie gra się toczy: o ducha miejsca, nasycenie treścią, ludźmi chcącymi tu przebywać, historią. Skąd je wziąć? Oczywiście nie na siłę. Wydaje się jednak, że bezpośrednie sąsiedztwo starej dzielnicy Wildy pamiętającej średniowiecze, może być nie do przecenienia!

Czy teren Wolnych Torów powinien stać się szklaną wyspą (tak jak teren biurowców przy Placu Andersa), ambitnym i nieco egoistycznym pomnikiem, czy rozwijać się harmonijnie w powiązaniu z sąsiadującą dzielnicą i wreszcie z całym miastem? Jeśli przypatrzeć się z bliska podobnym założeniom na świecie, opanowując i próbując zrozumieć takie pojęcia jak: harmonia, urbanistyka społeczna, społeczność, zrównoważony rozwój, relacje, ludzie – mieszkańcy – uczestnicy i dziesiątki innych – odpowiedź jest oczywista: Wolne Tory muszą stać się częścią Wildy, a idąc dalej tym tropem, muszą stać się częścią Poznania, zrośniętą bogatymi relacjami, ale niekoniecznie najważniejszą! Wspomniane pojęcie „zrównoważony rozwój” musi być głęboko przemyślane, aby nie zahamować rozwoju innych dzielnic miasta. Wolne Tory, choć potrzebne, nie mogą powstać kosztem innych terenów, gdzie potrzeby mieszkańców są równie ważne. Dlatego bardziej uzasadnione będzie nazwanie tej inwestycji po prostu rozbudową Wildy, czy też, Nową Wildą.

La Strada

Nowa Wilda, obszar zagospodarowania na tzw. Wolnych Torach winien być rozszerzony o w większości już nie działające sąsiadujące zakłady przesyłowe i tereny magazynowe. Nie wolno, w myśleniu o tym terenie, ograniczać się wyłącznie do terenów PKP. Nie wolno także ograniczać się w analizach, a w konsekwencji koncepcjach projektowych – co jest przecież oczywiste dla każdego urbanisty – do granic wyznaczonej działki. Jak wspomniano wyżej, obszar Wolnych Torów nie tylko winien być związany z Wildą, ale i sąsiadującym za torami Łazarzem oraz pobliskim terenem targów. Bezwzględnie więc należy przewidzieć do realizacji napowietrzny komunikacyjny łącznik pieszo-rowerowy, nazwijmy go pieszostradą, wyznaczony w stosownym miejscu, na przykład w obrębie ulic Granicznej i Magazynowej. Bez tego nie ma mowy o prawidłowym funkcjonowaniu miasta i przepływie ludzi.

kładka_Singapur
Kładka pieszo-rowerowa w Singapurze / Źródło: przypadkipocztowkowe.blogspotcom

W warstwie metaforycznej La Strada, a architektonicznej chociażby singapurska kładka dla pieszych – niech będą poetycznymi inspiracjami dla tego łącznika. Zaniedbane dziś dzielnice Łazarza i Wildy mogą i muszą zyskać na planowanej inwestycji.

Połączenia komunikacyjne, piesze, rowerowe oraz publiczne, czyli tramwajowe i autobusowe winny być traktowane priorytetowo. Przebudowane niedawno skrzyżowanie na wysokości biurowca Delta zostało przygotowane przecież tak, aby poprowadzić tę komunikację w stronę Wolnych Torów i dalej połączyć się z ulicą Hetmańską.

Poważniej należy się zastanowić nad komunikacją samochodową. Bezwarunkowo należy rozważyć czy stać nas, mieszkańców Poznania, na dwie równoległe, dość bliskie planowane trakcje: tzw. Nową Głogowską po zachodniej stronie torów i w sposób oczywisty narzucającą się nową drogę po stronie wschodniej torów w przyszłości biegnącą przez obszar Wolnych Torów.

Być może rozsądniej będzie zaplanować jedną. Analizy inżynierów komunikacji powinny być więc wzbogacone o odpowiednie symulacje w kontekście ograniczania ruchu samochodowego w centrum miasta, rozwój dróg pieszych i rowerowych.

sustainable city

Teren, który zostanie zaprojektowany perfekcyjnie pod względem infrastrukturalnym może, choć wcale nie musi, stać się szybko zapełniającą kubaturami szachownicą.

Dlaczego nie musi? Skomplikowana relacja ambicji polityków, biznesowo nastawionych deweloperów i wreszcie przeróżnych grup społecznych mieszkańców postulujących oddzielnie swoje marzenia i interesy(piesi, rowerzyści, ekolodzy, młodzież, seniorzy, młodzi rodzice, bezrobotni, itd.) jest niełatwą rozgrywką. Więcej zależy tu ostatecznie od rajców miasta i zarządu PKP, a więc właścicieli terenu. Jeśli władze miasta rzeczywiście poważnie, a nie fasadowo, potraktują konsultacje społeczne, a wszystkie strony uznają, że interes społeczny można pogodzić z biznesem, wtedy mamy szansę na sukces przedsięwzięcia.

Wspólne działanie powinno doprowadzić do chyba oczywistych wniosków co do zagospodarowania tych terenów pod względem funkcjonalnym. Przeznaczenie ich w lwiej części na biurowce, tak samo jak i na tereny mieszkaniowe czy zielone – winno być odrzucone u progu.

Zgodnie z najnowszymi trendami urbanistycznymi (wyrosłymi na wnioskach z dobrych i złych doświadczeń, patrz: strefowanie miasta) Nowa Wilda winna być zrównoważonym wielofunkcyjnym melanżem.

Temple Bar_Dublin
Dzielnica Temple Bar w Dublinie / Źródło: pl.tinypic.com

Miejscem pracy, mieszkania, wypoczynku i rekreacji. Nie sypialnią, nie szklaną dzielnicą biurowców, londyńskim City, nowojorskim Wall Street, ani wielkim zielonym parkiem z osobna. Każde monofunkcyjne działanie skończyłoby się klęską, chociażby ze względów czysto komunikacyjnych; przykładowo: jeśli zbudowane zostaną wyłącznie mieszkania, na ulicach w centrum pojawi się tysiące samochodów, które będą rozjeżdżać się do zakładów pracy.

Tylko łączenie funkcji jest drogą. Nie może więc, oprócz wspomnianych, zabraknąć tu miejsca na nową szkołę, przedszkole, sklep spożywczy, przychodnię lekarską i dziesiątki innych drobnych usług – zgodnie z prawidłami rozsądnego, współczesnego planu urbanistycznego, w którym realnie działa postulat sustainable , a więc zrównoważenia wszystkich czynników, sił, okoliczności i użytkowników. Takie parametry jak skala budynków, ich wysokość, powierzchnia i intensywność zabudowy, powierzchnia terenów zielonych i inne – będą więc wynikiem pracy nad dobrym planem, a nie odwrotnie.

Kończąc: w budowie programu na urbanistyczny konkurs zagospodarowania Wolnych Torów proszę zwrócić uwagę na dokonania największych teoretyków i praktyków Planowania Urbanistycznego: Christophera Alexandra, Josepha Rykwerta, Leona Kriera czy Jana Gehla. Ich prace, realizacje podobnych zagadnieniowo obszarów, są znakomitymi przykładami, które pokazują, że można wybudować wspaniała i mądrą dzielnicę uwzględniającą potrzeby wszystkich stron, mogącą służyć społeczności i mieszkańcom przez kilka pokoleń.

Niech taka stanie się Nowa Wilda!

Grupa projektowa Front Architects

Zdjęcie na stronie głównej: Tomasz Hejna