Heike Aghte / „30km/h – ulice przyjazne życiu!”

19 października 2013 Rozmowy

Europejska Inicjatywa Obywatelska to w Polsce nadal mało znany instrument europejskiej demokracji partycypacyjnej, który pozwala 1 milionowi obywateli Unii Europejskiej przedkładać Komisji Europejskiej obywatelskie propozycje legislacyjne. Jedną z szesnastu obecnie trwających EIO jest inicjatywa „30 km/godz – ulice przyjazne życiu!”, której celem jest ustanowienie 30 km/h jako standardu prędkości dla obszarów zabudowanych. Więcej o pomyśle oraz zaletach i wadach Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej opowiada Heike Aghte, jedna z głównych koordynatorek inicjatywy.

30km/h – ulice przyjazne życiu!: Podpisz! | WWW

Dla osoby niezorientowanej nazwa Waszej inicjatywy brzmi nieco tajemniczo. Co dokładnie chcecie osiągnąć za pomocą „30 km/godz – ulice przyjazne życiu!”?

Chcemy by ograniczenie prędkości do 30 km/h stało się priorytetem we wszystkich miastach i wsiach Europy. Udowodniono bowiem, iż ograniczenie takie znacznie zwiększa bezpieczeństwo na drogach, zarówno jeżeli chodzi o liczbę wypadków, jak ich powagę. W obu przypadkach średni spadek sięga 40%. To dużo! A to oznacza, że wszyscy uczestnicy ruchu mogą przemieszczać się z większym poczuciem bezpieczeństwa.

Jakie jeszcze następstwa niesie za sobą ograniczenie prędkości do 30 km/h?

Kolejną zaletą naszej propozycji jest zmniejszenie hałasu ruchu ulicznego o połowę, zmniejszenie ilości spalin oraz zachęcenie ludzi do częstszego korzystania z komunikacji publicznej, rowerów oraz ruchu pieszego.

Czy w takim razie optujecie za tym by we wszystkich miastach Unii Europejskiej zniesiono ograniczenie do 50 km/h?

Proponujemy by ograniczenie do 30 km/h było standardem, a ograniczenie do 50 km/h władze miast traktowały jako wyjątek. To lokalne władze miałyby prawo do decydowania czy wprowadzać wyjątki. W końcu to one najlepiej znają sytuację ruchu drogowego we własnym mieście.

Dlaczego zdecydowaliście się na wprowadzenie Waszego pomysłu za pomocą Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej?

EIO to obecnie instrument prawny o największej sile, jeżeli chodzi o wpływ na legislację Unii Europejską ze strony obywateli oraz organizacji pozarządowych. Co więcej, wierzymy że problem, który chcemy rozwiązać dotyczy całej Europy. Żyjemy na kontynencie bez granic, a setki tysięcy ludzi podróżują codziennie między państwami, zarówno w podróżach biznesowych, jak i o charakterze turystycznym. Wszyscy potrzebujemy więc prostych i jasnych zasad bezpieczeństwa na drodze, niezależnie od kraju Unii. Uznaliśmy więc, że wykorzystanie EIO, to najlepszy sposób na wprowadzenie naszego pomysłu w życie.

Tak zwany komitet obywatelski każdej z EIO musi składać się z przynajmniej 7 obywateli, 7 różnych państw Unii. Kto współtworzy Wasz?

Członkowie naszego komitetu pochodzą z Austrii, Belgii, Finlandii, Niemiec, Luksemburga, Słowenii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Każdy z członków ma różne powody dla których dołączył do inicjatywy: jest lekarz, są aktywiści, którzy walczą o ochronę środowiska lub promocję ruchu rowerowego, a także ojciec dziecka, które zginęło w wypadku samochodowym.

Ponad roczna historia EIO pokazuje, iż bez wsparcia zebranie miliona podpisów jest niezwykle trudne. Kto wspiera Waszą inicjatywę?

Sieć naszych partnerów jest bardzo szeroka i składa się z 73 organizacji z 17 państw. Są to m.in. architekci, urbaniści, organizacje zajmujące się car-poolingiem, rowerzyści, piesi, ekologowie, pracownicy służby zdrowia, członkowie organizacji reprezentujących rodziny ofiar wypadków samochodowych, organizacje zajmujące się transportem, sieci miast oraz organizacje turystyczne. Co więcej, wspiera nas również szereg naukowców oraz prezydenci miast. Niedawno wsparło nas też kilku z Polski! Jest to dla nas niezwykle ważny wyraz wsparcia.

Po kilku miesiącach zbierania podpisów, jak oceniacie EIO jako nowy instrument partycypacyjny? Co działa dobrze, a co można by poprawić?

EIO to wspaniały projekt. Niestety nadal jest zbyt biurokratyczny, a co za tym idzie ludzie często odmawiają złożenia podpisu. Oprogramowanie na którym bazuje zbiórka elektroniczna jest też nieprzyjazne dla użytkowników. Byliśmy jednak w stanie zainicjować cały szereg dyskusji oraz zebrać liczne wyrazy poparcia w całej Europie. Dzięki temu udało nam się stworzyć nowe porozumienia, m.in. z polskimi prezydentami miast. To dla nas ważny polityczny sygnał!

Jeżeli chodzi więc o samą ideę Europejskiej Inicjatywy Obywateli, jesteście więc umiarkowanymi optymistami?

Mamy nadzieję, że w następnych miesiącach zbierzemy wiele nowych podpisów. Nawet jeżeli nie zdołamy zebrać wymaganego miliona podpisów, kampania pozwoliła nam stworzyć wspaniałą sieć znajomości, a to ma duże znaczenie jeżeli chodzi o wywieranie wpływu na UE.

Jak w takim razie będzie według Was wyglądać przyszłość EIO?

Uważam, że EIO wymaga istotnych zmian, by była łatwiejsza w organizacji oraz tańsza. W 2015 planowana jest rewizja zapisów dotyczących EIO, co stanowi bardzo dobrą okazję do wprowadzenia odpowiednich zmian. Osobiście uważam, iż instrument ten powinien być rozwijany. Obecnie Komisja Europejska jest zobligowana wyłącznie do dyskusji nad projektem, który zebrał 1 milion podpisów, ale równie dobrze może w jego kwestii nie podejmować żadnej decyzji. To nie powinno satysfakcjonować obywateli UE. EIO powinno mieć wystarczającą siłę, by zmusić Komisję do podjęcia inicjatywy ustawodawczej.