Rewitalizacja po poznańsku? – Paweł Głogowski

11 lipca 2014 Artykuły

Podczas oficjalnej inauguracji budowy nowego centrum handlowego o nazwie Posnania (dawna Łacina) wiceprezydent Poznania Jerzy Stępień wraz z wiceministrem infrastruktury i rozwoju Pawłem Orłowskim, stwierdzili, iż inwestycja ta ma charakter „wybitnie” miastotwórczy i przyczyni się do rewitalizacji tego obszaru miasta. Niewiedza? Ignorancja? Ciężko powiedzieć. Jedno jest jednak pewne, te słowa nie mogą pozostać bez komentarza.

Pozwolę sobie przypomnieć, iż centrum handlowe Posnania będzie największym tego typu obiektem w Wielkopolsce i zajmować będzie około 100 tysięcy mkw. Mówimy więc o powierzchni ponad dwukrotnie większej od Starego Browaru. Co więcej, według badań Colliers International, obecne nasycenie tzw. „nowoczesną” powierzchnią handlową w Poznaniu wynosi 751 mkw. na 1 tys. mieszkańców i jest drugim najwyższym, po Wrocławiu, wśród ośmiu największych aglomeracji.

Po wybudowaniu Posnani oraz dwóch mniejszych centrów handlowych (Galeria Dębiec oraz Galeria A2), w Poznaniu funkcjonować będzie 21 tego typu obiektów, o łącznej powierzchni około 740 tys. mkw. To oznacza, że centra handlowe zajmą powierzchnię równą (uwaga!) 20% obszaru Starego Miasta. Liczba ta ustawi Poznań na czele klasyfikacji miast o największym stopniu relacji „nowoczesnej” powierzchni handlowej do liczby mieszkańców.

Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle?

Każde dobrze rozwijające się miasto potrzebuje równowagi. Do 2016 w poznańskich centrach handlowych znajdować będzie się prawie 2000 punktów handlowych i usługowych. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której przynajmniej połowa tych punktów funkcjonowałaby w naszym śródmieściu. Mielibyśmy do czynienia z niezwykłym ożywieniem handlowym centrum Poznania, które pociągnęłoby za sobą rzeczywistą rewitalizację zdegradowanego obecnie śródmieścia.

Pan wiceprezydent, niestety najprawdopodobniej zapomniał m.in. o dorobku Jance Jacobs, legendarnej amerykańskiej dziennikarki i aktywistki miejskiej, która już w latach 60. podkreślała, iż modernistyczna teoria projektowania urbanistycznego segregująca funkcje w mieście i faworyzująca budynki-pomniki, doprowadzi przestrzenie miejskie do śmierci i, w konsekwencji, pozostawi miasta bez życia i ludzi.

Od dziesięcioleci mówi o tym również duński architekt i urbanista, profesor Jan Gehl, który stoi m.in. za udaną rewitalizacją przestrzeni miejskich w Kopenhadze, Seulu czy San Francisco. Dwa lata temu profesor Gehl, na zaproszenie prezydenta Poznania, odwiedził Poznań, przekonując władze miasta, by „humanizować” przestrzeń miejską, a więc wzmacniać jej społeczną rolę jako miejsca spotkań, które przyczynia się do budowania ładu społecznego. Tomasz Kayser, zastępca prezydenta miasta mówił wówczas: „Zależało nam, aby poprzez obecność profesora przekonać niektóre osoby, do działań miasta na rzecz przestrzeni.”

Pal licho eksperci i ich nudne analizy, któż bowiem ma czas je czytać. Pan wiceprezydent Stępień, nawet jeżeli nie brał udziału w spotkaniu z profesorem Gehlem, lub go po prostu nie słuchał, miał jednak obowiązek zapoznać się z „Zintegrowanym Programem Odnowy i Rozwoju Śródmieścia Poznania na lata 2014 – 2030”, przygotowanym m.in. przez podległych mu urzędników, który jasno pokazuje, zresztą zgodnie z ogólnie przyjętą wiedzą, iż rewitalizacja to przemiany o szerokim spektrum, uwzględniające relacje społeczno-gospodarcze, uwarunkowania kulturowe, znaczenie warunków zamieszkiwania i trwałości relacji sąsiedzkich.

Sprzeciwiam się więc określaniu budowy wielkiego centrum handlowego rewitalizacją, zwłaszcza z ust jednego z najważniejszych urzędników w naszym mieście. Centra handlowe są jednym z powodów degradacji naszego śródmieścia, a tym samym potrzeby jego rewitalizowania. Nie dajmy sobie wmówić, że Poznań City Center to centrum Poznania, a budowa Posnani, to rewitalizacja. Jest dokładnie odwrotnie.

Paweł Głogowski – prezes stowarzyszenia Ulepsz Poznań oraz jeden z koordynatorów projektu Fyrtel.org, mającego na celu promocję poznańskich lokalnych przedsiębiorców

Tekst ukazał się w poznańskim wydaniu Gazety Wyborczej. Zdjęcie: wizualiazcja inwestora