Komentarz do wywiadu z radnym Kręglewskim

27 czerwca 2016 Artykuły

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem rozmowę z radnym Platformy Obywatelskiej Wojciechem Kręglewskim zatytułowaną „Nie trzeba zamykać dróg dla aut, by powstały ścieżki rowerowe”. Jak zakładam, jej celem było spojrzenie na politykę rowerową obecnego zarządu Miasta Poznania z perspektywy krytycznej, w tym przypadku osoby poruszającej się po mieście wyłącznie samochodem. To istotny głos w debacie, z pewnością wyrażający opinie wielu mieszkańców Poznania. Jest to jednak głos dla debaty krzywdzący, albowiem odwołuje się on w większości przypadków do informacji nieprawdziwych lub nie podpartych żadnymi faktami. Szkoda.

Od wielu lat część poznańskich elit politycznych w debatach na temat wprowadzania w naszym mieście rozwiązań zrównoważonego transportu korzysta z kilku utartych argumentów, które mają zdyskredytować osoby o innych poglądach na rozwój transportu miejskiego. Naczelnym hasłem tej grupy jest twierdzenie, iż tzw. „lobby rowerowe” opiera swoje działania na ideologii, co z założenia jest szkodliwe. Podpowiadam więc, iż zgodnie ze słownikiem PWN ideologia to „system poglądów, idei, pojęć jednostki lub grupy ludzi”. Cóż więc jest tak diabelnego i szkodliwego w słowie „ideologia”, iż traktuje się je jak pałkę w debacie na temat konkretnych rozwiązań?

Wracając jednak do rzeczonego wywiadu, radny Kręglewski już w pierwszej wypowiedzi mija się z ogólnie dostępnymi faktami. Mówi: „Kopenhaga jest rowerowa, ale głównie w ścisłym centrum. Jest miastem bardzo zwartym, gdzie odległości do pokonania są znacznie krótsze niż w Poznaniu. Do tego zdecydowanie łagodniejszy klimat oraz tradycje rowerowe, które w Kopenhadze istnieją od stu lat.”

Śpieszę więc wyjaśnić, iż stolica Danii to rzeczywiście miasto powierzchnią mniejsze od Poznania (liczba ludności porównywalna), mające jednak ponad 3,5 razy więcej tras rowerowych niż stolica Wielkopolski. Zwartość Kopenhagi wynika z bardzo dobrego planowania przestrzennego, którego Poznaniowi od lat brakuje. Pan jako wieloletni przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej jest jedną z osób odpowiedzialnych za ten stan.

Należy również zauważyć, iż drogi dla rowerzystów rozpościerają się w Kopenhadze po powierzchni wszystkich dzielnic oraz poza granice miasta, co pozwala Duńczykom na korzystanie z transportu rowerowego przez cały rok. Klimat w Kopenhadze nie jest diametralnie różny od poznańskiego, a mieszkańcy korzystają z roweru również zimą, gdy pada śnieg. Problemem nie jest bowiem pogoda, lecz świetna infrastruktura i zdrowsze podejście do transportu miejskiego.

Dochodzimy w ten sposób do przyjętego przez Radę Miasta Poznania Planu Transportowego Aglomeracji Poznańskiej, który określa czarno na białym wagę rozwoju dróg rowerowych, jako istotnego uzupełnienia transportu zbiorowego. Pomysły na nowe rozwiązania rowerowe nie są więc „herezją” aktywistów rowerowych, ale konkretnymi zapisami uchwalonej polityki miasta. Nikt z nas nie odkrywa Ameryki, a jedynie proponuje rozwiązania, które sprawdziły się w innych aglomeracjach.

To jednak smutne, iż członek partii, która w nazwie ma słowo „obywatelska”, lekceważąco podchodzi do mieszkańców aktywnie uczestniczących w życiu miasta. Określanie ich jako „młodych ludzi dysponujących nadmiarem wolnego czasu” czy „sektą” jest obraźliwe i lekceważące dla wielu osób, które poświęcają swój czas oraz energię na działanie na rzecz Poznania. Możemy się w swych poglądach (ideologiach) nie zgadzać, ale podchodźmy do siebie z szacunkiem.

Pan radny Kręglewski próbuje również stworzyć wrażenie jakoby za zmianami pro-rowerowymi opowiadała się mała, radykalna grupka osób. Przypomnę więc, iż w ostatnich wyborach samorządowych prezydent Jaśkowiak mocno podkreślał swoje przywiązanie do roweru, a w swej kampanii postulował m.in. rozwój infrastruktury rowerowej. W drugiej turze zagłosowało na niego prawie 90 tysięcy mieszkańców, a na ruchy miejskie oddano w tych samych wyborach kilkanaście tysięcy głosów, co świadczy o tym, iż sprowadzanie zwolenników rozwoju transportu rowerowego do miana „sekty” jest kolejnym krzywdzącym nadużyciem.

Warto zauważyć, iż patrzenie na rozwój infrastruktury rowerowej z perspektywy modernizacji ulic, jak robi to radny Kręglewski, jest spojrzeniem osoby poruszającej się po mieście wyłącznie samochodem. Gdyby jednak porównać wydatki z budżetu miejskiego na rozwój infrastruktury samochodowej oraz rowerowej, myślę że nawet pan radny byłby zaskoczony olbrzymią faworyzacją tej pierwszej. Sieć dróg rowerowych w Poznaniu jest nadal uboga i wymaga ciągłej modernizacji oraz rozbudowy. To jest fakt, któremu ciężko zaprzeczyć.

Radny Kręglewski wspomina również o kwestii ograniczania ruchu samochodowego i negatywnego wpływu tego rozwiązania na rewitalizację miasta. Znów zachęcam do przypomnienia sobie dokumentu miejskiego pod tytułem „Zintegrowany Program Odnowy i Rozwoju Śródmieścia Poznania na lata 2014 – 2030”, który mówi o „kreowaniu uspokojonego ruchu samochodowego w śródmieściu”. Nieodłącznym elementem każdego procesu rewitalizacyjnego jest odzyskiwanie przestrzeni dla pieszych oraz rowerzystów, co udowadniają przykłady wielu miast europejskich, w tym wymienianego przez radnego Freiburga, gdzie planuje się tworzyć dzielnice całkowicie wolne od samochodów.

Warto więc spojrzeć na miasto również spoza swojego samochodu i przekonać się, iż rowerzyści to nie tylko „młodzi ludzie, nie obciążeni nadmiernie obowiązkami, mogący poświęcić dziennie dwie-trzy godziny w celach transportowych.” To także osoby, których nie stać na bycie o „100 dolarów lżejszym” by zaparkować samochód na Manhattanie, a które na rowerze czują wolność, na której tak bardzo Panu zależy.

Paweł Głogowski – Prezes Stowarzyszenia Ulepsz Poznań