Jakub Głaz / Krytyk architektury

11 kwietnia 2014 2050

Do roku 2050 zostało tyle lat, ile żyję. Słowem – czysta futurologia. Oto koncert życzeń na moje 72 urodziny.

Po pierwsze, niech Poznań wykorzysta i przetworzy swoje marnowane atuty: kompaktową formę, kliny zieleni, zabytkowe poprzemysłowe kompleksy, tereny nadrzeczne i śródmieście. To ostatnie powinno być w 2050 r. energicznym centrum aglomeracji, której rdzeniem będzie zwarte, zielone miasto z perfekcyjną komunikacją publiczną i silnie ograniczonym ruchem samochodowym.

Idealna urbanistyczna skorupa to jednak za mało, a więc:

po drugie, niech Poznań przyciąga i zatrzymuje wszystkie twórcze i nieszablonowe umysły – zarówno te od nauk ścisłych, jak i kultury oraz sztuki. Poznań w roku 2050 powinien być już od dawna centrum tworzenia i wymiany idei oraz innowacji, które zapomniało, że było kiedyś fabryką magistrów oraz siedzibą AKO.

W tak idealnej sytuacji nie trzeba będzie prężyć muskułów z tatuażem o treści „miasto know-how”. Dlatego:

po trzecie, niech Poznań nabierze dystansu do siebie i lekkości. W 2050 r. roku historią powinny być toporne samozadowolenie („my pierwsi najlepsi”), hipokryzja (stosunek do afer chóralnych/klerykalnych) i ogólny niedasizm. W zamian – niech królują kreatywność, dasizm, wymiana doświadczeń, autoironia.

Krótko mówiąc: niech znikną niesławne ”poznańskie firanki”, za którymi wciąż drzemie ogromny potencjał tego miasta.

A poza tym uważam, że PCC powinno być zburzone.;)

+++

Jakub Głaz – krytyk architektury, współorganizator inicjatywy Otwarte