Bałagan reklamowy c.d.

23 lipca 2012 Pomysły

Temat chaosu reklamowego wraca jak bumerang. Wystarczy przejść się po ulicach naszego miasta by zauważyć, że żadne poważne reguły nie rządzą naszą przestrzenią miejską. Sprawa tym bardziej boli, że ów problem od lat pomijany jest przez lokalnych urzędników/polityków. I choć ostatnio temat staje się coraz bardziej popularny, to zarządzenie prezydenta Poznania w sprawie zakazu wieszania wielkoformatowych reklam na budynkach należących do miasta, wydaje się niewielkim sukcesem jak na prawie 12 lat sprawowania rządów. Nadziei dodają działania Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który szykuje ustawę, mającą ponoć wreszcie rozprawić się z bałaganem reklamowym. Czas jednak biegnie a my nadal musimy poruszać się w bagnie nielegalnych szyldów, plakatów itp.

Jakie kroki więc może podjąć Urząd Miasta już dziś, by choć częściowo uporządkować naszą przestrzeń miejską?

Krok 1. Częstym widokiem na ulicach Poznania są nielegalne plakaty wieszane na słupach trakcyjnych, zaniedbanych murach czy skrzynkach elektrycznych. Najsmutniejsze jest jednak to, iż są to nierzadko plakaty imprez sponsorowanych przez Miasto Poznań, Powiat Poznański czy Samorząd Województwa Wielkopolskiego! Dochodzi więc do sytuacji, w której instytucje miejskie same łamią prawo, nawet jeżeli dochodzi do tego w sposób pośredni. Co więcej, ciężar kosztów czyszczenia zabrudzonych powierzchni spada na budżet miasta, a więc płacimy za to my!

Powodem tego jest zapewne brak jakichkolwiek zapisów dotyczących reguł wieszania plakatów przez podmioty organizujące imprezy dotowane przez instytucje miejskie. I choć powszechnie obowiązujące prawo powinno być w tym przypadku wystarczające, to sugerowalibyśmy w/w instytucjom by wyznaczyły pewne zasady, określające sposoby promocji wydarzeń finansowanych przez nie. W odpowiednich umowach wystarczyłby podpunkt zastrzegający, iż w przypadku ujawnienia nielegalnego oklejania, na podmiot organizujący koncert, festiwal czy jakąkolwiek inną imprezę zostałaby nałożona odpowiednia kara, która mogłaby polegać np. na zmniejszeniu dotacji przy kolejnej edycji.

Krok 2. Prawo jest tylko wtedy efektywne, gdy ktoś kontroluje by go przestrzegano. Skoro Straż Miejska czy Policja nie radzą sobie z kontrolowaniem podmiotów, które nielegalnie wieszają plakaty, może warto byłoby się zastanowić nad powołaniem tzw. Społecznych Opiekunów Przestrzeni, na wzór Społecznych Opiekunów Zabytków. Osoby, którym zależy na wysokiej jakości naszej przestrzeni miejskiej, mogłyby woluntarystycznie kontrolować i zgłaszać konkretne naruszenia prawa ściśle związane z estetyką przestrzenną. Dopóki bowiem podmioty naruszające prawo nie poczują na własnej skórze, że wieszanie plakatów na słupach trakcyjnych czy skrzynkach elektrycznych niesie za sobą konsekwencje finansowe, dopóty sytuacja się nie zmieni.

Krok 3. W końcu, by uporządkować lokalizacje w których wieszane są plakaty, miasto mogłoby postawić w kilku popularnych miejsca specjalne tablice informacyjne, na których za drobną opłatą, bądź za darmo, zainteresowane podmioty wieszałyby plakaty promujące swoje imprezy i wydarzenia. Tego typu rozwiązanie byłoby jasnym sygnałem, że w mieście istnieją miejsca, gdzie można reklamować się legalnie, nie naruszając przepisów prawa.

Niewątpliwie najskuteczniejszą próbą rozwiązania problemu chaosu reklamowego w naszym mieście, byłoby jednoczesne podjęcie wszystkich 3 kroków. Kluczowe pytanie nie brzmi jednak, „jak rozwiązać ten problem?”, lecz „czy władze chcą go rozwiązać?”.

| Paweł Głogowski |

Zdjęcie: Flickr [cc:Milosz1]